Pokazywanie postów oznaczonych etykietą francuski styl. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą francuski styl. Pokaż wszystkie posty

8 października 2012

Angielskie stoliki na francuskie zrobione



Jak pech to pech ,,, znow absencja dopasc mnie musiala tym razem bardzo pechowa, gdyz sie polamalam doslownie. Jak to z wypadkami bywa nic tego nie zapowiadalo. Dzien byl cieply, sloneczny, w zasadzie popoludnie ze zblizajacym sie zachodem slonca , laka, w tle gory, widoki nieziemskie jakie to tu bywaja , a ja wraz z moim znajomym w terenie na koniach , przyjemny  stemp, sporo miekkiego galopu oraz wystraszony zajac, ktory w ostatniej chwili wskoczyl "mojej" Galileii pod kopyta, a ta dala z krzyza jak to sie mawia i wystarczylo by niemaly zrzut zaliczyc. A  potem juz tylko gips na obojczyk i reke , ogolnie niefajnie bardzo. Dzis juz sie smieje opowiadajac cala sytuacje.



A stoliki starusienkie, angielskie urzekly mnie pewnego razu na targu staroci . Przeistoczyly sie na francuskie, szarobiale gdyz takie lubimy najbardziej , niewielkie mebelki w stylu rokoko ktorych nigdy zawiele. Zostaly starannie oczyszczone z poprzednich powlok malarskich, mazniete kilkoma odcieniami akryli , tradycyjnie przybrudzone, otarte oraz otrzymaly nablatowe szybki pod ktore mozna wsunac jakies skarby ;)  

PS.Odnosnie malowania i postarzania odsylam do starego postu . Pozdrawiam serdecznie Dag.





15 sierpnia 2012

Komoda Carove

                                                                                                            

Komoda Carove,,, wciaz pachnaca farbami oraz woskiem. Pochodzaca z XIX wieku w stylu jakze charakterystycznym tzw Ludwik Filip ( lubie ten styl gdyz insprowany jest stylem z epoki mojego ulubienca Ludwika XV ). Pierwotnie w kolorze ciemnego brazu (barwiona woskiem) nastepnie przemalowana kilkakrotnie farba olejna ( ta ostatnia w odcieniu ugru jasnego szpecila ja niefiguratywnie). Sam mebel pochodzi gdzies z okolic, pewnie upiekszal jakis zamozny dom a byc moze dwor nawet, gdzyz tych tu sporo. Zniszczona, oszpecona trafila do mojej pracowni i przeszla profesjonalna renowacje po czym dostala zasluzony "palacowy" lekko sponiewierany  wyglad (taki wlasnie ktory najbardziej lubie). Pozdrawiam serdecznie Dag.    
                                                             







3 maja 2009

"Czas" we wnętrzu




Dom  i jego wnętrze jest jak  otwarta, bezgraniczna przestrzeń, która nigdy się nie narodziła i nie może umrzeć. Jest po częsci zbiorem , efektem rzeczy z którymi się utożsamiamy - wrażenia, uczucia, myśli , przedmioty. Jego wnętrze , wygląd  jest często wynikiem doświadczen , które się zmieniają i płyną dalej , lecz są tez takie wpływy, których zródło jest nieodgadnione  , a  które swiadomie tkwią w nas od zawsze , które składają się na nasza osobowość , na nasz dom .

I właśnie takim "moim elementem"  jest "CZAS"

"CZAS" we wnętrzu  pomimo iż pozostaje poza funkcja użytkowa ( wiem to doskonale ) ,wzbogaca wnętrze wprowadzając tajemniczość ,,,,, a przedmioty z historią( niekoniecznie odległą ), często jedyne w swoim rodzaju  ,rozbudzają dociekliwością  i nadają domowi odrobine  magi .

Należy również pamiętać ze "czas" doskonale harmonizuje się ze "wspóczesnoscia"  i wcale nie utrudnia jej zycia .

 





Drugim , a raczej pierwszym takim  moim elementem jest "SZTUKA "  w różnych wymiarach ,,,, ale o tym moze innym razem .

Teraz prezentuje fotel ,który może nie jest aż tak bardzo stary , ale stylem nawiązuje do odległych czasów Ludwika XV. Jest po mojej całkowitej renowacji , dodatkowo został wzbogacony, ubrany w patyne przecierek i dumnie reprezentuje "styl francuski ".  

Tym razem fotel wraz ze swoim bratem blizniakiem został  zrobiony na sprzedaz .

 Pozdrawaiam serdecznie dagmara 

PS.Pani Małgorzato prosze o kontakt , mam krzesło do odbioru .

23 kwietnia 2009

Mały romans...


Dziś króciutko , bez przynudzania :

Po pierwsze ,,,,, Chce niezmiernie gorąco podziękować za wyróżnienie jakim mnie zaszczyciły blogowiczki ,,, jutro będę bardziej wylewna i podziękuje " osobiście "

Po drugie ,,,, jestem uparta jak osioł , i przygodę z betonowaniem kontynuuje , pojawiały się w końcu jakieś zarysy murarskiego tworu , ale to jeszcze nie koniec :( bitwy


Po trzecie ,,,, żebyscie nie myślały, ze ze mnie taka nudna betonowa baba , to wszystkim wobec i każdemu z osobna, komu to widzieć należy, oznajmiam ze co roku wiosna mam romans z Panem Fiołkiem Trójbarwnym , Boskim Śliwkowym Panem Bratkiem.

Pozdrawiam gorąco wszystkich i zachęcam do bratkowania.

Dagmara






14 kwietnia 2009

Wrodzona nieumiejetność .....



Pewnie nie mam się czym chwalić , ale "mam" wrodzona nieumiejętność koncentrowania się na jednej rzeczy , a raczej wykonywanej pracy. Taka się urodziłam i taka już zostanę .

Przez wiele lat widziałam w tym wielka wadę , chyba nawet kompleks , ale wyłącznie dlatego iż było to najczęściej nieakceptowane przez najbliższych . Próbowałam to zmienić i to bardzo . Miałam  wtedy taki okres "chęci zadawalania  innych" i chyba nie byłoby w tym nic złego ,a wręcz przeciwnie, gdyby nie fakt iż odbywało się to moim kosztem ( sprawiało mi ogromna trudność), a i nie wywierało to zbytniego wrażenia na odbiorcy, po prostu takka powinnam być , a za jaka cene  kogoż to obchodzi  .

Wybiłam sobie z głowy bycia "idealna" w oczach innych i teraz jestem "taka jaka jestem" i dobrze mi z tym . A "inni " ? to już nie mój problem , niech się otaczają wsród ideałów mierzonych własna miara .



Wracając do tematu , to właśnie w trakcie murowania obudowy kominkowej , wpadałm na przeróżne pomysły robienia czegokolwiek ,,, tylko nie murowania ,,, bo akurat ta umiejętność żadną  umiejetnością moja nie jest . Kominek wołał o pomstę do nieba ( wciąż woła) , a ja w tym czasie zrobiłam sobie oto lustro w stylu psełdofrancuskim ( no bo ja tak bardzo lubię ten styl ), w trakcie " roboty " odkryłam wspaniałe zastosowanie zaprawy murarskiej ,która to świetnie postarza drewno i żeliwo.  


Wystarczy na wcześniej pomalowany przedmiot ( farba akrylowa ) nanieść mocno rozcięczoną zaprawe , a po wyschnięciu przetrzeć szmatką ( zetrzeć lub  zmyć zaprawę) w zagłębieniach pozostaną resztki , tworząc jak na moje oko swietną patyne .



I jeszcze raz wracając do tematu .W czasie gdy miałam pogłebiać sztukę murwania , powstały: inne gadżety , niektóte ciagle nieskończone ( ale przyjdzie i na to pora )  , jednak  o tym w nastepnych postach 

Bardzo dziękuje za czas jaki poświęcacie na odwiedzanie mojego bloga i mam nadzieje ze nastroju świątecznego starczy wam jeszcze na kilka miesięcy :)

Dagmara

30 marca 2009

KORONA




Tak niewiele i tyle szczęścia ,,, bo czyż inaczej można określić prezent ? Można  jeszcze mianem "podwójnego szczęścia " . Sama świadomość posiadanie kogoś , kto Cie bezinteresownie obdarowuje , ot tak żeby sprawić Ci niespodziankę ,  przyjemność ,,, jest  bezspornym faktem owego "szczęścia" . A przy moim uwielbieniu do rzeczy pięknych , oczywiście mierzonych moim okiem , pominięcie radości jaką sprawiło mi posiadanie tegoż prezentu , było by udawaną skromnością . Dlatego tez  śmiem twierdzić iż spotkało mnie Podwójne Szczęście.

 


15 sierpnia 2008

Moje francuskie rokoko


No i mam rokokowe krzesło , oryginalnie stare ok . 1770 rok , francuski rarytas kupiony na ebay .




Krzesło dość niskie i nieproporcjo-nalnie szerokie , ale to tylko po to by damom odzianym w krynoliny wygodnie się siedziało { to właśnie w 18 w zaczęto przywiązy -wać uwagę do wygodnych mebli , bo rokoko to nie tylko architektura , rzemiosło artystyczne , to również styl życia }



Moje cudo pokryte jest piękna patyna i jakiekolwiek odnawianie , nie wchodzi w rachubę , jedynie siedzisko zostanie zrobione { trawa morska }.Tapicerka pierwotnie była adamaszko-wa albo jedwabna , bo w takich tkaninach lubował się STYL Ludwika XV . Moje krzesełko ubiorę w gruba bawełnę lub len , surowa tkanina jeszcze bardziej podkreśli urok przeszłości i nie odciągnie uwagi od pięknej formy i snycerki mojego skarbu .




19 lipca 2008

Francuskie klimaty z niefrancuskich sklepów


Jako wielbicielka starofrancuskich wnętrz ,wiem ze naczynia z cyny nadają domowi specyficznego prowansalskiego charakteru .



Zaleta cynowych naczyń jest nie tylko ich uroda , ale możliwość używania bez obawy, że się zniszczą .




A tak przy okazji , te stare piękne XIXw filiżanki były wyprodukowane w jednej ze Śląskich manufaktur , a wyszperane i kupione przez mojego kochanego męża , na jednym z licznych targowisk staroci w Belgii . Filiżanki są sygnowane i gdy się zorientowaliśmy, że są "nasze " moja radość sięgnęła zenitu .