Komoda Carove,,, wciaz pachnaca farbami oraz woskiem. Pochodzaca z XIX wieku w stylu jakze charakterystycznym tzw Ludwik Filip ( lubie ten styl gdyz insprowany jest stylem z epoki mojego ulubienca Ludwika XV ). Pierwotnie w kolorze ciemnego brazu (barwiona woskiem) nastepnie przemalowana kilkakrotnie farba olejna ( ta ostatnia w odcieniu ugru jasnego szpecila ja niefiguratywnie). Sam mebel pochodzi gdzies z okolic, pewnie upiekszal jakis zamozny dom a byc moze dwor nawet, gdzyz tych tu sporo. Zniszczona, oszpecona trafila do mojej pracowni i przeszla profesjonalna renowacje po czym dostala zasluzony "palacowy" lekko sponiewierany wyglad (taki wlasnie ktory najbardziej lubie). Pozdrawiam serdecznie Dag.
15 sierpnia 2012
Komoda Carove
Komoda Carove,,, wciaz pachnaca farbami oraz woskiem. Pochodzaca z XIX wieku w stylu jakze charakterystycznym tzw Ludwik Filip ( lubie ten styl gdyz insprowany jest stylem z epoki mojego ulubienca Ludwika XV ). Pierwotnie w kolorze ciemnego brazu (barwiona woskiem) nastepnie przemalowana kilkakrotnie farba olejna ( ta ostatnia w odcieniu ugru jasnego szpecila ja niefiguratywnie). Sam mebel pochodzi gdzies z okolic, pewnie upiekszal jakis zamozny dom a byc moze dwor nawet, gdzyz tych tu sporo. Zniszczona, oszpecona trafila do mojej pracowni i przeszla profesjonalna renowacje po czym dostala zasluzony "palacowy" lekko sponiewierany wyglad (taki wlasnie ktory najbardziej lubie). Pozdrawiam serdecznie Dag.
23 kwietnia 2009
Mały romans...
Dziś króciutko , bez przynudzania :
Po pierwsze ,,,,, Chce niezmiernie gorąco podziękować za wyróżnienie jakim mnie zaszczyciły blogowiczki ,,, jutro będę bardziej wylewna i podziękuje " osobiście "
Po drugie ,,,, jestem uparta jak osioł , i przygodę z betonowaniem kontynuuje , pojawiały się w końcu jakieś zarysy murarskiego tworu , ale to jeszcze nie koniec :( bitwy
Po trzecie ,,,, żebyscie nie myślały, ze ze mnie taka nudna betonowa baba , to wszystkim wobec i każdemu z osobna, komu to widzieć należy, oznajmiam ze co roku wiosna mam romans z Panem Fiołkiem Trójbarwnym , Boskim Śliwkowym Panem Bratkiem.
Pozdrawiam gorąco wszystkich i zachęcam do bratkowania.
Dagmara
14 kwietnia 2009
Wrodzona nieumiejetność .....
Pewnie nie mam się czym chwalić , ale "mam" wrodzona nieumiejętność koncentrowania się na jednej rzeczy , a raczej wykonywanej pracy. Taka się urodziłam i taka już zostanę .
Przez wiele lat widziałam w tym wielka wadę , chyba nawet kompleks , ale wyłącznie dlatego iż było to najczęściej nieakceptowane przez najbliższych . Próbowałam to zmienić i to bardzo . Miałam wtedy taki okres "chęci zadawalania innych" i chyba nie byłoby w tym nic złego ,a wręcz przeciwnie, gdyby nie fakt iż odbywało się to moim kosztem ( sprawiało mi ogromna trudność), a i nie wywierało to zbytniego wrażenia na odbiorcy, po prostu takka powinnam być , a za jaka cene kogoż to obchodzi .
Wybiłam sobie z głowy bycia "idealna" w oczach innych i teraz jestem "taka jaka jestem" i dobrze mi z tym . A "inni " ? to już nie mój problem , niech się otaczają wsród ideałów mierzonych własna miara .
Wracając do tematu , to właśnie w trakcie murowania obudowy kominkowej , wpadałm na przeróżne pomysły robienia czegokolwiek ,,, tylko nie murowania ,,, bo akurat ta umiejętność żadną umiejetnością moja nie jest . Kominek wołał o pomstę do nieba ( wciąż woła) , a ja w tym czasie zrobiłam sobie oto lustro w stylu psełdofrancuskim ( no bo ja tak bardzo lubię ten styl ), w trakcie " roboty " odkryłam wspaniałe zastosowanie zaprawy murarskiej ,która to świetnie postarza drewno i żeliwo.
Wystarczy na wcześniej pomalowany przedmiot ( farba akrylowa ) nanieść mocno rozcięczoną zaprawe , a po wyschnięciu przetrzeć szmatką ( zetrzeć lub zmyć zaprawę) w zagłębieniach pozostaną resztki , tworząc jak na moje oko swietną patyne .
I jeszcze raz wracając do tematu .W czasie gdy miałam pogłebiać sztukę murwania , powstały: inne gadżety , niektóte ciagle nieskończone ( ale przyjdzie i na to pora ) , jednak o tym w nastepnych postach
Bardzo dziękuje za czas jaki poświęcacie na odwiedzanie mojego bloga i mam nadzieje ze nastroju świątecznego starczy wam jeszcze na kilka miesięcy :)
Dagmara
19 lipca 2008
Francuskie klimaty z niefrancuskich sklepów
Zaleta cynowych naczyń jest nie tylko ich uroda , ale możliwość używania bez obawy, że się zniszczą .
A tak przy okazji , te stare piękne XIXw filiżanki były wyprodukowane w jednej ze Śląskich manufaktur , a wyszperane i kupione przez mojego kochanego męża , na jednym z licznych targowisk staroci w Belgii . Filiżanki są sygnowane i gdy się zorientowaliśmy, że są "nasze " moja radość sięgnęła zenitu .